Rzecznik TSUE w polskiej sprawie po stronie kredytobiorców frankowych

Rzecznik TSUE w dniu 14 maja 2019 r. wydał opinię do pytania prejudycjalnego (sprawa C-260/17), które w tzw. sprawie frankowej postawił Sąd Okręgowy w Warszawie (SSR del. Kamil Gołaszewski).

W opinii Rzecznik TSUE potwierdził, iż:

  • nie można uzupełniać umowy w oparciu o zasady słuszności lub ustalone zwyczaje;
  • to sąd krajowy ocenia czy po usunięciu odesłań do tabel kursowych umowa może pozostać w mocy czy należy stwierdzić jej nieważność;
  • przed ewentualnym stwierdzeniem nieważności, sąd krajowy winien ustalić na datę wyrokowania czy upadek umowy wpływa negatywnie na interes konsumenta z uwzględnieniem jego woli tj. czy preferuje on utrzymać umowę z nieuczciwym warunkiem, zastąpić nieuczciwy warunek przepisem dyspozytywnym (o ile taki istnieje), czy też domaga się stwierdzenia nieważności całej umowy;
  • to sąd krajowy określa czy same odesłania do tabel kursowych wchodzą w zakres przedmiotu głównego umowy, a jeśli tak, to zdaniem Rzecznika TSUE nieuczciwość takich odesłań skutkuje nieważnością umowy;

O co pytał Sąd Okręgowy w Warszawie?

W sprawie przed Sądem Okręgowym kredytobiorcy kwestionowali tylko fakt, że bank dowolnie ustala kursy w tabeli kursowej. Zabrakło natomiast argumentów na kwestionowanie całego mechanizmu indeksacji. Szerzej o pytaniach Sądu Okręgowego w Warszawie do TSUE pisałam na moim blogu (http://kancelariagarlacz.pl/sad-okregowy-warszawie-zadal-pytani-tsue-sprawie-frankowiczow-komentarz/  – wpis z 3 marca 2018 roku).

Nie ma możliwości uzupełnienia umowy w oparciu o zasady słuszności czy ustalone zwyczaje.

Najważniejszym z punktu widzenia sporów przed polskim sądami jest wskazanie przez Rzecznika TUSE, iż taki przepis jak art. 56 k.c. nie ma charakteru przepisu dyspozytywnego, który określa prawa i obowiązki stron, w braku określenia takowych w umowie („o ile strony się nie umówiły inaczej”), lecz jest normą o charakterze ogólnym, która nie może służyć do uzupełnienia umowy po usunięciu z niej warunku nieuczciwego, a tego domagają się banki w procesach sadowych.

W swojej praktyce w sprawach sądowych na tle umów kredytów od początku wskazuję, że art. 56 k.c. służy do oceny skutków czynności prawnej ale nie do jej uzupełniania. Potwierdził to także Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 4 listopada 2008 roku (sygn. akt I PK 82/08) Sąd Najwyższy uznał, że zwyczaj nie stanowi oświadczenia woli i nie może go zastępować lecz może być przydatny wyłącznie do wykładni oświadczenia, które zostało złożone.

Rzecznik TSUE wskazał, że art. 56 k.c. nie może prowadzić do rozszerzania wyjątku ustalonego w orzeczeniu TSUE C-26/13, w którym TSUE dopuścił możliwość uzupełnienia umowy, ale na podstawie przepisu dyspozytywnego, określającego prawa i obowiązki stron.

To sąd krajowy musi określić czy tabele kursowe wchodzą w przedmiot główny umowy i czy ich usunięcie skutkuje upadkiem umowy

Rzecznik TSUE wskazał, że to sąd krajowy, w oparciu o przepisy prawa krajowego, powinien ocenić czy usunięcie z umowy kwestionowanego w sprawie warunku dot. różnic kursowych (w sprawie przed TSUE chodzi o postanowienia odsyłające do tabel kursowych – wypłata po kursie kupna i spłata po kursie sprzedaży – a nie o samą zasadę indeksacji) powoduje, że taka umowa może pozostać w mocy czy powinna upaść. I tu  zgodnie z moimi przewidywaniami, Rzecznik TSUE nie odpowiedział wprost na pytanie Sądu Okręgowego w Warszawie a jedynie dał wskazówki interpretacyjne.

O ile więc już wiadomo, że w opinii Rzecznika umowy nie można uzupełniać żadnym kursem, to wciąż z punktu widzenia sporów przed sądami polskim nie będzie jasne czy należy pozostawić umowę w PLN plus LIBOR (tzw. „odfranowienie”) czy stwierdzić jej nieważność. I wydaje się, że w tym zakresie jednolitości poglądów nie osiągniemy.

W ostatnim czasie Sąd Najwyższy w dwóch orzeczeniach z 4 kwietnia 2019 oraz 9 maja 2019 roku wskazał, że umowy te powinny być traktowane jako w PLN na Liborze. Niemniej, zaznaczyć należy, że w obu sprawach kredytobiorcy kwestionowali tylko dowolność ustalania tabeli. Co się stanie gdy do Sądu Najwyższego trafią sprawy, w których kwestionowana jest sama zasada indeksacji tudzież sama konstrukcja kredytów denominowanych? Wydaje się, że linia przed Sądem Najwyższym także będzie dwoista: nieważność lub odfrankowienie.

Jedno jest pewne: najmniej na co mogą liczyć kredytobiorcy to nadpłaty, najwięcej nieważność.

Rzecznik TSUE wskazał ponadto, że to sąd krajowy na gruncie umowy powinien określić czy postanowienia nieuczciwe  wchodzą w zakres głównego przedmiotu umowy oraz czy po ich wyeliminowaniu umowa powinna pozostać w mocy. I tu sądy będą musiały znowu odpowiedzieć na sporne w orzecznictwie sądów polskich pytanie czy samo odesłanie do tabel kursowych „wchodzi” w zakres przedmiotu głównego umowy. Przy czym Sąd Najwyższy w w.w. orzeczeniach wskazał, iż nawet samo kwestionowanie tabel kursowych powoduje usuniecie z umowy mechanizmu indeksacji, a więc dostrzega związek między tabelami banków a indeksacją określającą główny przedmiot umowy.

W razie ustalenia, że wchodzą one w zakres głównego przedmiotu umowy i pod warunkiem, że nie jest on wyrażony prostym i zrozumiałym językiem, Rzecznik TSUE skłania się ku przyjęciu, iż umowa powinna upaść.

Ocena zaś czy określone postanowienia nieuczciwe wchodzą w zakres przedmiotu głównego powinna być dokonana na gruncie obiektywnych kryteriów i obowiązującego prawa krajowego.

Konsument jako dysponent swoich praw

W sytuacji gdy sąd krajowy dojdzie do przekonania, że usunięcie odesłania do tabel kursowych powoduje, że umowy nie można utrzymać i należy stwierdzić jej nieważność, wówczas powinien zbadać interes konsumenta na datę wyrokowania, chyba, że w prawie krajowym istnieją konkretne przepisy które należy brać pod uwagę w zakresie określenia innego momentu. Jednocześnie, przed stwierdzeniem nieważności winien w oparciu o wolę kredytobiorcy ustalić czy w jego interesie na datę wyrokowania lepsze będzie stwierdzenie upadku umowy czy zastąpienie umowy przepisem dyspozytywnym.

Jednocześnie, Rzecznik TSUE wskazał, iż wobec braku wyraźnej woli konsumenta sąd nie może zatem utrzymać w mocy nieuczciwego warunku, nawet jeśli uważa, że to rozwiązanie jest korzystniejsze dla konsumenta.

Barbara Garlacz – radca prawny


powrót